
Polski dług rośnie szybciej niż gospodarka. Nowe dane pokazują skalę problemu
Tempo, w jakim powiększa się zadłużenie państwa, ponownie wyprzedziło wzrost gospodarczy. Ministerstwo Finansów opublikowało dane, z których wynika, że państwowy dług publiczny zwiększył się w ciągu dziewięciu miesięcy o prawie 211 mld zł, osiągając ponad 1,82 bln zł. W szerszej unijnej metodologii zadłużenie sektora instytucji rządowych i samorządowych przekroczyło 2,22 bln zł. To wzrost wyraźnie szybszy niż w ostatnich latach i sygnał, że polska polityka fiskalna wchodzi w strefę niebezpiecznego przeciążenia.

Polski dług liczony jest na dwa sposoby. Pierwszy – państwowy dług publiczny (PDP) – obejmuje zobowiązania rządu, samorządów i systemu ubezpieczeń społecznych. Drugi – dług EDP, stosowany w UE – uwzględnia również fundusze pozabudżetowe, przede wszystkim te działające w Banku Gospodarstwa Krajowego.
To właśnie ta druga metodologia daje pełniejszy obraz finansów państwa. W niej zadłużenie Polski jest o blisko 400 mld zł wyższe. Po trzecim kwartale 2025 r. wyniosło 2,221 bln zł, rosnąc o 209,2 mld zł od początku roku.
Ponad 40 miliardów długów. Kto nie płaci na czas? Sprawdź!
Co istotne, tempo tego wzrostu nieco wyhamowało – różnica między EDP a PDP zmniejszyła się dzięki wykupom obligacji Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 oraz Polskiego Funduszu Rozwoju.
Dług rośnie w administracji centralnej?
Największy ciężar wzrostu spoczywa na podsektorze rządowym. Jego zadłużenie zwiększyło się w trzecim kwartale aż o 52 mld zł. Samorządy dołożyły niespełna 1 mld zł, a zadłużenie systemu ubezpieczeń społecznych praktycznie się nie zmieniło.
W unijnej metodologii najbardziej zadłużone są fundusze działające poza klasycznym budżetem: Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 (ponad 203 mld zł), Krajowy Fundusz Drogowy (71,1 mld zł) oraz Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, którego zobowiązania w jednym kwartale wzrosły o ponad 9 mld zł.
Dziura budżetowa to wina samorządu? Ministerstwo Finansów publikuje nowe dane
Deficyt na 2026 rok
Sejm uchwalił właśnie budżet na 2026 rok. I choć deficyt będzie nominalnie niższy niż w 2025 r. (271,7 mld zł wobec 289 mld zł), to wciąż oznacza poziom 6,5 proc. PKB – ponad dwukrotnie przekraczający unijny limit.
To utrzymanie trendu, przed którym od miesięcy ostrzegają Fitch Ratings i Moody’s. Analitycy zwracają uwagę, że deficyt jest “trwale wysoki”, a rząd nie przedstawił spójnego planu konsolidacji. Co więcej, wbrew rządowej narracji to nie wydatki militarne odpowiadają za większość wzrostu kosztów państwa.
W 2026 r. będą stanowić około jedną czwartą wzrostu wydatków w relacji do PKB. Reszta to rozbudowane świadczenia społeczne, rosnące wydatki emerytalne, płace w budżetówce oraz coraz wyższe koszty obsługi długu.
Polska tonie w długach. Niechlubni liderzy wzrostu w UE?
Konstytucyjna granica 60 proc. PKB
Według rządowej metodologii dług PDP ma w 2026 r. wynieść 53,8 proc. PKB. Jednak pełny dług państwa (EDP) ma wzrosnąć do 66,2 proc. PKB, co oznacza przekroczenie konstytucyjnego progu. Formalnie jednak nie dojdzie do naruszenia przepisów: to ustawa definiuje sposób liczenia długu, a definicja ta od lat nie obejmuje zobowiązań funduszy pozabudżetowych.
Ekonomiści nazywają to “kreatywną księgowością”, ale jednocześnie podkreślają, że ta praktyka jest stosowana przez kolejne rządy od ponad dekady i dziś jest już trwałym elementem polskiego systemu fiskalnego.
Globalne tło
Światowe zadłużenie osiągnęło w 2025 r. rekordowe 346 bln dolarów. Największe przyrosty odnotowały Stany Zjednoczone, Chiny oraz gospodarki Europy Zachodniej. W grupie rynków wschodzących Polska znalazła się wśród krajów z najszybszym wzrostem długu obok Brazylii, Rosji, Korei i Meksyku.
Według IIF dług sektora rządowego w Polsce wzrósł w rok z 52,2 do 57,5 proc. PKB. To wartość niepokojąca, biorąc pod uwagę utrzymujący się wysoki deficyt i rosnące koszty obsługi długu, a jednocześnie brak politycznych warunków do przeprowadzenia konsolidacji fiskalnej przed wyborami w 2027 roku.
Dług prywatny
Nowe dane Krajowego Rejestru Długów pokazują, że problem zadłużenia narasta nie tylko w finansach państwa, ale także w gospodarstwach domowych. Najwyższe zaległości mają mieszkańcy Śląska i Dolnego Śląska oraz północnych powiatów Pomorza. Wałbrzych pozostaje najbardziej zadłużonym miastem w Polsce – 3,7 mln zł długu na 1000 mieszkańców i ponad 13,5 tys. osób z zaległościami.
Seniorzy w rekordowym długu? Zaczyna się od drobnych zobowiązań
Na drugim biegunie znajdują się południowo-wschodnie regiony kraju, zwłaszcza Podkarpacie i Małopolska. W tych powiatach zadłużenie jest nawet kilkukrotnie niższe, a regularność płatności najwyższa w Polsce.
Geografia długu wiernie odbija geografię społeczno-ekonomiczną: tam, gdzie depopulacja, przemysłowa restrukturyzacja i niestabilne płace, tam zaległości rosną. Tam, gdzie koszty życia są niższe, a więzi rodzinne silniejsze, dług występuje rzadziej.
Co czwarty Polak ma długi. Co z oszczędnościami?
Co dalej?
Polska znalazła się w momencie, w którym wzrost gospodarczy nie nadąża za wzrostem zadłużenia państwa. Jeśli polityka fiskalna pozostanie bez zmian, dług publiczny – liczony według unijnej metodologii – zbliży się do 70 proc. PKB w najbliższych latach.
Rząd zapowiada działania oszczędnościowe, ale ich skala i tempo pozostają niejasne. Kalendarz wyborczy, rosnące koszty obsługi długu i utrzymujący się wysoki deficyt sprawiają, że ryzyko fiskalne to dziś jedno z najpoważniejszych wyzwań polskiej gospodarki.
źródło: RP, PAP, Interia, Bankier, StrefaBiznesu

