
Fiskus zagląda do szaf. Sprzedający na Vinted, Allegro i OLX pod lupą skarbówki
Koniec roku to dla wielu Polaków czas tradycyjnego “wietrzenia szaf” oraz porządkowania domowych zasobów. Nietrafione prezenty bożonarodzeniowe, za ciasne ubrania czy elektronika, która ustąpiła miejsca nowszym modelom, masowo trafiają na portale aukcyjne i ogłoszeniowe. Jednak grudzień 2025 roku różni się od lat ubiegłych skalą determinacji organów skarbowych…

Era “ziemi niczyjej”, za jaką przez lata uchodził handel używanymi przedmiotami w internecie, bezpowrotnie minęła. Dziś każdy kliknięty przycisk “sprzedaj” na Vinted, Allegro czy OLX pozostawia cyfrowy ślad, który trafia bezpośrednio na biurka urzędników Krajowej Administracji Skarbowej.
Sytuacja stała się poważna, gdy od września 2025 roku użytkownicy popularnych platform zaczęli masowo zgłaszać przypadki wezwań do urzędów skarbowych. Nie są to już tylko rutynowe zapytania, ale konkretne postępowania wyjaśniające, a w wielu przypadkach żądania zapłaty zaległego podatku wraz z odsetkami.
Skarbówka przestała działać po omacku, a jej głównym orężem stała się unijna dyrektywa DAC7, która zmieniła portale sprzedażowe w mimowolnych informatorów fiskusa.
Dyrektywa DAC7 czyli koniec anonimowości w sieci
Mechanizm, który budzi dziś tyle emocji, opiera się na przepisach obowiązujących w Polsce w pełnym zakresie od lipca 2024 roku. Dyrektywa DAC7 nałożyła na operatorów platform cyfrowych obowiązek gromadzenia i przekazywania danych o sprzedawcach, którzy wykazują się określoną aktywnością.
Portal nie ma w tej kwestii wyboru – jeśli użytkownik przekroczy ustawowe progi, jego imię, nazwisko, PESEL oraz dokładna suma uzyskanych przychodów muszą zostać zaraportowane do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej.
Zarabiasz w ten sposób? Kontrole skarbowe nie tylko na Vinted i OLX!
Dla przeciętnego użytkownika kluczowe są dwa limity, z których przekroczenie choćby jednego uruchamia procedurę raportowania. Pierwszym z nich jest limit kwotowy, ustalony na poziomie 2 tysięcy euro rocznie, co w przeliczeniu daje kwotę w granicach 8,5–9 tysięcy złotych.
Drugi próg, znacznie bardziej zdradliwy, to limit ilościowy wynoszący 30 transakcji w ciągu roku kalendarzowego. To właśnie ten pułap staje się pułapką dla osób sprzedających drobne przedmioty, takie jak ubranka dziecięce czy książki. Wystarczy sprzedać kilkadziesiąt rzeczy po kilka złotych, by mimo symbolicznego zarobku znaleźć się w kręgu zainteresowania urzędników.
Głos z forum czyli kiedy fiskus dzwoni do drzwi
Strach przed kontrolą nie jest jedynie teoretycznym rozważaniem ekspertów, co potwierdzają liczne relacje osób, które doświadczyły już kontaktu ze skarbówką. Na forach internetowych dla sprzedawców wrze od historii osób, które zostały wezwane do złożenia wyjaśnień.
Jak podaje portal Wyborcza.biz, jeden z użytkowników, będący studentem zarabiającym na sprzedaży ubrań z drugiej ręki, opisał swoją sytuację niezwykle obrazowo. Przyznał on, że otrzymał telefon z urzędu z pytaniem o charakter jego sprzedaży, a powodem zainteresowania był obrót rzędu 40 tysięcy złotych rocznie.
Urzędnicy w pierwszej kolejności biorą pod lupę właśnie tych sprzedawców, których obroty przekraczają granice typowe dla “wyprzedaży garażowej”. Najczęściej kontrolami objęte są osoby generujące przychody rzędu 30–40 tysięcy złotych rocznie.
W takich przypadkach fiskus sprawdza nie tylko raporty z platform, ale również wyciągi z rachunków bankowych, szukając dowodów na to, że prowadzona sprzedaż ma charakter zorganizowany i ciągły, co w świetle prawa nakłada obowiązek rejestracji działalności gospodarczej.
Nowe zjawisko na Vinted. Jest reakcja serwisu i fiskusa!
Granica między hobby a biznesem
Największym wyzwaniem dla podatników jest zrozumienie, gdzie kończy się prywatne zarządzanie majątkiem, a zaczyna handel wymagający założenia firmy.
KAS uspokaja, że osoby okazjonalnie sprzedające własne rzeczy nie muszą odprowadzać podatku, o ile przedmioty te były w ich posiadaniu przez okres dłuższy niż sześć miesięcy. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy brakuje dowodów zakupu sprzedawanych towarów.
Eksperci radzą, by w miarę możliwości przechowywać paragony lub faktury, które w razie kontroli będą stanowiły “tarczę” dowodową, potwierdzającą, że nie kupiliśmy danej rzeczy w celu jej odsprzedaży z zyskiem.
Jeśli jednak sprzedany przedmiot był w posiadaniu użytkownika krócej niż pół roku, sytuacja prawna ulega zmianie. W takim przypadku powstaje obowiązek zapłaty podatku od sprzedaży okazjonalnej, którego stawka wynosi 12 procent od uzyskanego dochodu, czyli różnicy między ceną sprzedaży a kosztem zakupu.
Szczególną ostrożność należy zachować przy sprzedaży nietrafionych prezentów świątecznych. Sprzedając prezent otrzymany pod choinkę już w grudniu, teoretycznie nie spełniamy warunku sześciu miesięcy.
O ile sprzedaż następuje taniej niż wartość rynkowa przedmiotu, dochód nie powstaje, jednak w przypadku przedmiotów kolekcjonerskich czy limitowanych edycji, fiskus może upomnieć się o swoją część.
Ryzyko blokady środków na koniec roku
Warto pamiętać, że dyrektywa DAC7 niesie ze sobą nie tylko ryzyko podatkowe, ale również operacyjne. Platformy sprzedażowe, pod groźbą wysokich kar, muszą rygorystycznie przestrzegać obowiązków informacyjnych.
Jeśli użytkownik przekroczy limity, a zignoruje prośby portalu o uzupełnienie danych takich jak numer PESEL, musi liczyć się z drastycznymi konsekwencjami. Operatorzy mają prawo, a wręcz obowiązek, zablokować możliwość dalszej sprzedaży oraz, co najbardziej dotkliwe, zamrozić wypłatę środków zgromadzonych w cyfrowym portfelu.
ZUS, PIP i fiskus połączą siły. Algorytmy mają wskazać firmy do kontroli. Sprawdź!
Taka sytuacja w okresie poświątecznym może być wyjątkowo bolesna. Osoba, która sprzedała kilka wartościowych przedmiotów, by sfinansować wyjazd sylwestrowy, może zostać bez gotówki, jeśli jej transakcja okaże się tą trzydziestą pierwszą w roku, a dane profilowe nie będą kompletne.
Proces weryfikacji dokumentów przez platformy często trwa kilka dni, co w okresie świąteczno-noworocznym może się jeszcze wydłużyć, skutecznie psując plany użytkownika.
Jak spać spokojnie? Strategie obronne dla sprzedawców
Dla osób, które mają świadomość, że ich aktywność w mijającym roku mogła zostać uznana za działalność zarobkową, a nie dopełniły formalności, istnieje droga wyjścia w postaci instytucji czynnego żalu.
Polega ona na dobrowolnym poinformowaniu urzędu skarbowego o popełnieniu wykroczenia lub przestępstwa skarbowego, złożeniu stosownej korekty i uregulowaniu zaległości wraz z odsetkami. Zastosowanie tej procedury, zanim urząd sam podejmie czynności kontrolne, pozwala na uniknięcie kar grzywny i postępowania karno-skarbowego.
Innym rozwiązaniem dla osób chcących handlować regularnie, ale na niewielką skalę, jest działalność nierejestrowana. Jest to forma aktywności, która w 2025 roku pozwala na uzyskiwanie miesięcznych przychodów bez konieczności zgłaszania firmy do rejestru CEIDG czy opłacania składek ZUS.
Jak legalnie nie płacić ZUS-u? Zobacz sprawdzone rozwiązania dla przedsiębiorców!
Wystarczy prowadzenie uproszczonej ewidencji sprzedaży i rozliczenie dochodów w zeznaniu rocznym. Od 2026 roku przepisy w tym zakresie mają zostać dodatkowo uproszczone poprzez wprowadzenie limitu kwartalnego.
Perspektywy na rok 2026
Eksperci nie mają wątpliwości, że rok 2026 przyniesie dalszą automatyzację i uszczelnienie kontroli w obszarze e-commerce. Krajowa Administracja Skarbowa dysponuje coraz doskonalszymi narzędziami analitycznymi, które potrafią agregować dane z różnych źródeł.
Strategia „rozpraszania sprzedaży” polegająca na wystawianiu części przedmiotów na Vinted, a części na Allegro, przestaje być skuteczna, gdyż wszystkie raporty spływają do jednego systemu i są łączone po numerze PESEL podatnika.
Podsumowując mijający rok, każdy aktywny sprzedawca powinien poświęcić chwilę na pobranie historii swoich transakcji i rzetelną ocenę własnej aktywności. Wiedza o tym, czy przekroczyło się progi dyrektywy DAC7, jest kluczowa, by nie dać się zaskoczyć urzędnikom w nadchodzących miesiącach.
W nowej rzeczywistości cyfrowej transparentność stała się obowiązkiem, a dokumentowanie pochodzenia posiadanych przedmiotów najlepszą polisą ubezpieczeniową przed roszczeniami fiskusa. Sprzedawanie w internecie wciąż pozostaje świetnym sposobem na podreperowanie budżetu, o ile odbywa się z pełną świadomością obowiązujących przepisów prawa podatkowego.
źródło: Bankier, Business Insider, WarszawawPigułce, Infor

