
Kotecki z RPP: “Jedyną racjonalną strategią jest po prostu czekanie”
W obliczu nowego wstrząsu geopolitycznego na Bliskim Wschodzie, Rada Polityki Pieniężnej przechodzi w tryb obserwacji. Ludwik Kotecki, członek RPP, w rozmowie z PAP Biznes wskazuje, że ze względu na podażowy charakter obecnego szoku, szybkie ruchy na stopach procentowych byłyby bezskuteczne.

Według niego, obecny poziom stóp powinien zostać utrzymany przynajmniej do czasu publikacji nowej, lipcowej projekcji NBP.
Szok podażowy wyklucza gwałtowne reakcje
Zdaniem Koteckiego, obecna sytuacja wymyka się standardowym mechanizmom sterowania popytem. Wojna w Iranie generuje bowiem impulsy inflacyjne, na które polityka monetarna ma ograniczony wpływ w krótkim terminie.
“Mamy do czynienia z zewnętrznym szokiem podażowym, na który reakcja stopami procentowymi nic by nie dała. W żadną stronę – ani przez obniżki, ani przez podwyżki. Skoro mamy dużą niepewność, jedyną racjonalną strategią jest po prostu czekanie i analizowanie skutków konfliktu”.
Konflikt na Bliskim Wschodzie “zamroził” nadzieje o obniżkach. RPP prognozuje co dalej!
Ekspert zaznacza, że kluczowym momentem dla dalszych decyzji będzie lipiec. To wtedy pojawią się pierwsze wymierne dane dotyczące wpływu konfliktu na PKB i inflację, co pozwoli na skwantyfikowanie ryzyk w nowym modelu makroekonomicznym sięgającym końca 2028 roku.
Do tego czasu Rada prawdopodobnie będzie podejmować decyzje z posiedzenia na posiedzenie, przy scenariuszu bazowym zakładającym stabilizację kosztu pieniądza.
Elastyczność RPP: miejsce na ruch w obie strony
Obecna stopa referencyjna na poziomie 3,75 proc. daje radzie komfort działania w zależności od rozwoju wydarzeń. Kotecki podkreśla, że choć obecnie nie widać ryzyka wymknięcia się inflacji spod kontroli, RPP jest gotowa na niezwłoczną reakcję, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Ważnym aspektem pozostają oczekiwania inflacyjne, które po wybuchu konfliktu mogą wzrosnąć w sposób adaptacyjny i psychologiczny. Członek Rady uspokaja jednak, że system ma przestrzeń do manewru – przypominając, że jeszcze rok temu stopa referencyjna była o 2 punkty procentowe wyższa.
Miliardy z oszczędności Polaków. Resort finansów szacuje wpływy z podatku Belki
Stanowisko to koresponduje z wypowiedziami prezesa Adama Glapińskiego, który choć nie przewiduje zmian w najbliższym czasie, nie wyklucza podwyżek w przypadku materializacji “czarnego scenariusza”.
Inflacja bazowa jako bezpiecznik
W dobie gwałtownych skoków cen paliw, Ludwik Kotecki przesuwa punkt ciężkości analiz na inflację bazową, która w jego opinii lepiej oddaje fundamenty gospodarki. W tym obszarze prognozy pozostają optymistyczne.
“W tym aspekcie ciągle jesteśmy w bardzo dobrym położeniu – ścieżka inflacji bazowej w prognozie NBP na rok do przodu ciągle zawiera się między 2,5 a 3 proc.”.
Ekspert studzi również obawy przed natychmiastowym wystąpieniem tzw. efektów drugiej rundy. Porównywanie obecnego szoku do kryzysu z 2022 roku uważa za błędne, gdyż obecne perturbacje będą przenikać do gospodarki znacznie wolniej.
Jako przykład podaje rynek rolny: wyższe ceny nawozów wpłyną na ceny żywności dopiero w przyszłym roku, ponieważ rolnicy zdążyli zaopatrzyć się w środki produkcji jeszcze przed obecnym wzrostem cen. Pozwala to Radzie na zachowanie spokoju i uniknięcie nerwowych ruchów w nadchodzących miesiącach.
źródło: PAP, Puls Biznesu

